Pomysł na wyprawę wpadł mi do głowy wiosną 2019 roku i pierwotnie trasa miała przebiegać z jeziora Wigry do Wisły, ale po konsultacji swojego pomysłu z Panem Jarosławem Borejszo z WPN doszło do modyfikacji. Pan Jarosław podsunął mi pomysł, że tę trasę na pewno wiele osób przepłynęło, ale z Wigier do Bałtyku to dopiero wyprawa. Przemyślałem pomysł i zaakceptowałem go, bo to tylko 400km więcej do płynięcia.

Szukanie towarzysza wyprawy

Pan Jarosław nie chciał mi towarzyszyć w tym projekcie, mimo że jest on miłośnikiem kajakarstwa, ale nie jest po prostu długodystansowym kajakarzem. W takim razie z pomysłem uderzyłem do Kuby, z którym w 2018 roku jako pierwsi w historii przepłynęliśmy całą Czarną Hańczę od źródła do ujścia. Kuba chętnie przystał na mój projekt, po około miesiącu doszedł jeszcze Arek Makowski.

Od września już w trójkę całymi swoimi siłami zaczęliśmy akcję w zdobywaniu sprzętu oraz funduszy, ponieważ wymyśliłem jeszcze, iż fajnie byłoby przy okazji tej wyprawy pomóc dzieciakom z „Przystani”, czyli świetlicy środowiskowej z Suwałk. Pod koniec stycznia, dzięki lekkiej zimie wraz z Kubą zaczęliśmy treningi na okolicznych jeziorach, które pomogły zdobyć doświadczenie oraz zahartować charakter do wielodniowej wyprawy kajakami po rzekach. Arek miesiąc przed wyprawą, jako że mieszkał w Anglii i wybuchła pandemia, nie mógł do nas dołączyć i ostatecznie zrezygnował z uczestnictwa w wyprawie. My skompletowaliśmy sprzęt oraz sporo wpłat dla „Przystani”, więc odliczaliśmy dni do Startu.

3, 2, 1, start!

9 maja 2020 roku razem z Kubą, znajomymi, rodzinami oraz ludźmi, którzy pomogli w projekcie, wsiedliśmy do kajaków, żeby wyruszyć w 16-dniową wyprawę kajakami z Mariny Wigry pod Klasztorem Wigry. Płynęliśmy Czarną Hańczą, Kanałem Augustowskim, Biebrzą i Narwią do Wisły, a Wisłą do Morza Bałtyckiego. Przebieg Naszej Wyprawy zobaczą Państwo w filmie, na który zapraszam.

Krótkie podsumowanie 17-dniowej wyprawy

Od sponsorów, firm oraz ludzi prywatnych na trasie spływu udało się zebrać 10000 zł na remont łazienki w „Przystani”. My szczęśliwie, mimo mocno niesprzyjającej pogody, dotarliśmy do ujścia Wisły – do Bałtyku w Mikoszewie. Nastąpiło to po przepłynięciu 842 kilometrów w 17 dni. Dzięki uprzejmości i życzliwości ludzi tylko 3 razy spaliśmy w namiotach, a reszta noclegów była w hotelach lub prywatnych kwaterach.

Tekst: Daniel Danecki

Wideorelacja

5/5 - (Ocen: 1)